Między rocznicą, a rocznicą…

Mija tydzień od kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego – mając w pamięci przedstawicieli Platformy Obywatelskiej z wpiętą „Kotwicą” w klapy marynarek ciężko powstrzymać się od gorzkiej refleksji, że ci sami „patrioci” donoszą na swój kraj unijnym panom, opluwając Polskę po częstokroć, angażując się w sprawy służące na pewno nie polskim interesom.

Malowani „patrioci” za chwilę znów wystąpią ramię w ramię z Niemcami i Angelą Merkel na czele, żaląc się na Ojczyznę, w której nie ma dla nich miejsca, zapominając, że dla sprzedawczyków miejsca w Wolnej Polsce nie ma i być nie może – i przypinanie znaków Polski Walczącej nie zmieni tego w żaden sposób, gdyż w ich przypadku jest to li tylko pusty gest. W klapach marynarek tych ludzi równie dobrze znaleźć się mógłby symbol sierpa i młota – jeśli tylko mogłoby przynieść to doraźny zysk: finansowy, czy polityczny.

Piszę te słowa w szczególnym czasie – w tydzień od rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i tydzień od rocznicy kulminacyjnego momentu Bitwy Warszawskiej – Cudu nad Wisłą, który po przeszło wiekowej niewoli ukształtował zręby naszej państwowości. Piszę z nadzieją, ale też z niepokojem, wynikającym z mnożących się pęknięć w obozie dobrej zmiany.

Trudno nie odnieść wrażenia, że także w tym obozie nie wszyscy pamiętają, że w niebie znajdziemy wszystkie grzechy tego świata, za wyjątkiem grzechu pychy – bo to właśnie pycha jest matką wszystkich grzechów. W piekle z kolei znajdziemy wszystkie cnoty, za wyjątkiem pokory – matki wszystkich cnót.

Jeśli rządzący nami politycy dobrej zmiany będą o tym pamiętać – w imię wyższego dobra usuną w niebyt prywatę, chore ambicje i personalne rozgrywki. Jeśli jednak nie – a są niestety mnożące się tego znamiona – zaprzańcy, którzy przez prawie cały okres III RP niszczyli nasz kraj, a dziś stroją się w szaty patriotów rzekomo zatroskanych o dobro Polski, mogą wrócić do władzy szybciej, niż wielu mogłoby się wydawać – a wtenczas z pewnością prędko jej już nie oddadzą.

Kto wówczas będzie winien zmarnowania wiekopomnej szansy i nadziei milionów Polaków?

Wojciech Sumliński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *