„Po przesłuchaniu M. Tuska wiemy, że jego tatuś zrobił w „konia” wiele tysięcy Polaków”

Jeszcze nie pisałem na temat afery Amber Gold. Jakoś się tak złożyło, że naprawdę nie było co napisać, gdyż większość przesłuchiwanych świadków, albo nie pamiętała niczego, albo nie mogła sobie przypomnieć najważniejszych faktów związanych z tym szwindlem. Przesłuchanie Michała Tuska okazało się małym przełomem, gdyż synek „króla Europy” w pewnych aspektach sypał jak z nut. Wyglądało tak, że pomimo wielu dni przygotowań nie wytrzymał presji i powiedział o wiele za dużo. I jeszcze jedno. Podczas tego przesłuchania na własne oczy można było zobaczyć Giertycha, który wcale nie jest super adwokatem, tylko jakimś cretino, który nawet nie potrafi porządnie bronić swojego klienta.

Nie każdy z was chce, lub ma czas oglądać relacje z pracy komisji śledczej do sprawy Amber Gold. Rozumiem to, gdyż dla normalnego człowieka jest to zbyt nudne, za długie i nieciekawe. Ja jednak z normalnością nie mam za wiele wspólnego i często staram się, nie tyle co oglądać transmisje z przesłuchań, ale analizować wypowiedzi przesłuchiwanych świadków. Często są to wspomniane: nie wiem, nie przypominam sobie itd. Jednak zawsze można coś wyłowić, co powie więcej jaką degrengoladą była III RP za czasów Donalda Tuska. Wielu dziennikarzy zarzuca komisji opieszałość i słabe rezultaty przesłuchań. Nie zgodzę się z tym, ponieważ na kilka etapach dowiedzieliśmy się bardzo ciekawych rzeczy. Wiemy, że najważniejsi oficjele państwowi wiedzieli o tym, czym jest Amber Gold i o skali działania tego złodziejstwa. Znali dokładnie historię tego przekrętu i kto za tym stoi. Nie dość, że nie przerwali tego zbójeckiego procederu, to jeszcze dzisiaj kłamią w żywe oczy, że oni o niczym nie wiedzieli i nic nie mogli zrobić. W środę 21 czerwca synek Tuska „wysprzęglił” się z kilku ciekawostek, które delikatnie mówiąc nie są korzystne dla tatusia. Pożarł go stres i poległ na wielu frontach. Jego zeznania dowodzą, że pomimo wiedzy na temat tej piramidy finansowej Donald Tusk nie zrobił nic, by zapobiec utracie zyciowych oszczędności wielu Polaków. Rudzielec z Gdańska wiedział, że to przekręt i nic nie zrobił. Dla mnie to nie nowość, ale dla wielu moich rodaków wpatrzonych w tego polityka, to swego rodzaju szok. Były pracownik portu lotniczego w Gdańsku na przesłuchanie zjawił się w asyście Romana Giertycha, który pełnił rolę jego adwokata. Miał bronić swojego klienta przed powiedzeniem za dużo i przed napastliwością członków komisji. Jak mu to wyszło? Kompromitująco i beznadziejnie. Były szef LPR, a obecnie działacz LGBT (hahahaha!) zamiast pomóc, to jeszcze zaszkodził. Ma rację Wojciech Sumliński, który mówi, że Giertych tak naprawdę jest prawnikiem tylko z nazwy.

Na koniec kilka słów o samej komisji. Nie miałem jeszcze okazji pisać i mówić o członkach tego grona, więc teraz podzielę się z Wami kilkoma przemyśleniami. Małgorzata Wassermann to znakomity wybór na przewodniczącą tego grona. Za każdym razem przygotowana perfekcyjnie do konfrontacji z tymi, co nie chcą mówić całej prawdy o tym dlaczego Amber Gold funkcjonował pomimo jawnego łamania zasad prowadzenia tego rodzaju biznesu. Po prostu „żyleta”, która dzisiaj nie dała pisnąć Giertychowi nawet na chwilę i rozjechała go jak walec. Jednak tego samego nie mogę napisać o pośle Suskim. Czy można wymienić zasiadających w komisji? Jeśli tak, to Jarosław Kaczyński powinien przemyśleć ten pomysł. Jeszcze przydałoby się podobnie zrobić z posłem Brejzą, który nie jest po to, by coś wyjasnić, tylko by jeszcze bardziej zagmatwać i rzucać kłody pod nogi tym, którzy chcieliby znaleźć winnych jednego z największych przękrętów ostatnich lat!

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *