Superbohater „nowych” czasów

Tytuł kobiety roku przyznawany przez dodatek „Gazety Wyborczej” otrzymuje ta, która zaciekle walcząc o ochronę pszczół i bożonarodzeniowych karpi za powód do dumy uznała przeprowadzenie aborcji z racji uznania, że 60-metrowe mieszkanie jest zbyt małe, by zezwolić na narodziny. Uzasadnienie? „Odsłoniła przed nami swoje człowieczeństwo”, „odważyła się na wyznanie, którym zaryzykowała swoją karierę”. Onegdaj ukróconą karierę zrobił człowiek, który swoje człowieczeństwo, podobnie, jak wyżej – będące zdolnym do czynienia zła i krzywd – również podjął odwagę wyznania swoich poglądów. W więzieniu w Landsbergu napisał książkę, która do dziś, a w szczególności w ostatnich dwóch latach, znajduje się na listach bestsellerów. Równie doceniony przez prasę – „Człowiek Roku” 1938 magazynu Time. Skończył dość szybko – samobójstwem, 30 kwietnia 1945 roku.

Czy porównanie Natalii Przybysz do Przywódcy III Rzeszy jest nadużyciem? Porównując same postaci – owszem. Porównując postępowanie – niekoniecznie. Zło, krzywdy, niemoralność i pochodne nie podlegają hierarchizowaniu, a po prostu istnieją. Dodając do tego hipokryzję Przybysz, która aktywnie włączała się w walkę o ochronę pożytecznych owadów poprzez akcję „adoptuj pszczołę” – co zdaje się być symbolicznym stawianiem pszczół nad życie poczęte – nie dziwić powinno powszechne oburzenie dla decyzji redakcji „Wysokich Obcasów”. Ot hipokryzja walczącej o prawa wszystkiego co żyje. No, może nie wszystkiego. Poczęte dziecko nie znajduje się na liście – brak satysfakcjonującego metrażu mieszkania.

Obyś żył w ciekawych czasach – brzmi chińskie przysłowie, będące bardziej przekleństwem, aniżeli pozytywnym życzeniem. Oto dotrwaliśmy czasów, w którym superbohaterem okrzyknięta jest osoba, która dla rozgłosu przyznaje się do aborcji. W momencie społecznej dyskusji, w której co rusz pada powołanie się na zapłodnioną wskutek gwałtu kobietę, kobietę, której życiu zagraża niebezpieczeństw i na inne pełne emocji hasła (nie czas, by ponownie nad nimi dywagować) – z zaułku wychyla się Pani Przybysz, która z dumą wskazuje na zabicie dziecka wskutek braku dodatkowych metrów kwadratowych mieszkania, czy braku wizji siebie „wśród pieluch”.

Powyższa „wizja” realizowana była dotychczas dwukrotnie – z córką Anielą (r. ur. 2010) i synem Jeremim (2012) – a i metrów kwadratowych mieszkania starczyło. Szczęściarze – bo do trzech razy sztuka. Trzeciemu się nie udało.
Brak „wizji pieluch”.

Z ciekawości zajrzałem na stronę internetową magazynu. Pierwszy artykuł – o 5-letniej dziewczynce, która uznając, że ubrania dla jej rówieśniczek są przesadnie dziewczęce postanowiła dać temu upust, pisząc list otwarty [sic!]. Poniżej, konkurs na opowiadanie „mój czarny protest”, tekst w którym autor ubolewa nad marną jakością edukacji seksualnej w Polsce oraz felieton, w którym kobieta martwi się, że jej chłopak – obcokrajowiec – zostanie pewnego dnia brutalnie potraktowany przez wielce rasistowskie, polskie społeczeństwo.

Artykułu nie doczytałem. „Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu. Kup 3 miesiące dostępu do Wyborczej w cenie 1. Kwartalna prenumerata cyfrowa za 19,90 zł zamiast 55 zł”.

Dziękuję, nie skorzystam.

Mateusz Daniluk
Mateusz Daniluk

Ostatni artykul od Mateusz Daniluk (Wszystkie art)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *