W obronie kobiecej godności?

8 marca.
Dzień kobiet – od niemal stu lat święto obchodzone mniej lub bardziej oficjalnie od Mongolię po Chile. Dzień Paniom należny, bo choć prawdą jest, że każdego dnia należy okazywać Im szacunek, podziw czy uśmiech, tak dobrym pomysłem jest dzień, w którym podkreśla się tę powinność szczególnie. I owszem – święto to ma genezę socjalizmu. Ustanowione zostało przez Międzynarodówkę Socjalistyczną dla uczczenia śmierci 129 kobiet, walczących o godne, równe traktowanie w pracy – nowojorskiej fabryce w roku 1910. 
Wśród kobiet, samozwańczych kontynuatorek dzieła strajkujących na początku XX wieku Pań szukam wspomnianej godności.
Na próżno.

Dość mówić, że jedno z powszechniejszych haseł wspomnianych wyżej środowisk – „aborcja w obronie życia” wartością logiczną przypomina hasło „holocaust w obronie żydów”, czy „gwałt w obronie miłości”. Środowiska walczące o rewolucję, podważające tradycyjny model rodziny i powszechnej moralności – tytułują się obrońcami kobiecości. Sposób ukazywania swych przekonań? Ekspozycja nagich piersi z wypisanym nań lewicowym hasłem, kampania reklamowa ukazująca pobrudzoną krwią miesiączkową bieliznę, walka o ubezpieczenie socjalne dla prostytutek. Witamy w Polsce – na zachodzie bez zmian, tj. dużo gorzej.


„Zdecydowana większość kobiet (87,6 procent), z którymi rozmawiałyśmy, doświadczyła jednej lub kilku form molestowania seksualnego, odkąd skończyły 15. rok życia. Najczęstszą formą molestowania było opowiadanie nieprzyzwoitych dowcipów oraz włączanie seksualnych podtekstów do rozmowy. Z takimi zachowaniami mężczyzn spotkało się ponad 77 procent uczestniczek badania. Ponad 60 procent kobiet zetknęło się z mężczyznami obnażającymi się w miejscu publicznym, a ponad 50 procent było narażonych na obsceniczne gesty z ich strony (55,4 procent) lub/i usłyszało pod swoim adresem obraźliwe uwagi dotyczące ciała lub seksualności”.
raport fundacji Stern: „Przełamać tabu”.


O ile pewien jestem, że powyższy raport nie odzwierciedla sytuacji społecznej na typowej, polskiej ulicy, w typowej polskiej rzeczywistości, tak widząc feministyczne marsze, manifestacje – skłonny jestem wierzyć. Wystarczy w internetową wyszukiwarkę wpisać hasło „manifa”. Nagie piersi kobiety, hasło „jedyny gwałt jaki akceptuje to samogwałt”, czy „chcemy ciot a nie mężczyzn”, mniej lub bardziej wymyślne rysunki kobiecych narządów płciowych.

Obnażanie, seksistowski dowcip, obsceniczne gesty, obraźliwe uwagi dotyczące seksualności – wszystko co zapisane we wspomnianym powyżej raporcie feministycznej organizacji, uderzające w Polaków – w szczególności mężczyzn dostrzec można w zbiegowisku walczących przeciwko tym zjawiskom. Hipokryzja, kpina. Przede wszystkim – żenada.

Na dziś zapowiadane są kolejne manifestacje – kolejne zaprzeczanie tego co kobiece – przez same kobiety. Będzie głośno, niewątpliwie kontrowersyjnie, ale gdzie w tym wszystkim dla kobiety, rozumianej szerzej, niż biologicznie?

Kobieta, by być kobietą nie musi o tym krzyczeć, używając wulgarnych, niemoralnych haseł, powołując się na zaściankowość naszego kraju. Kraju, który wg raportu jednej z agencji UE ma jeden z najniższych wyników, jeśli zsumować przypadki przemocy fizycznej czy seksualnej.

Jak walczyć o godność, godności tej się wyzbywając?
Ciągle czekam na aktywność „feministek” w kontekście islamskiej agresji panującej w Europie. Minigett, w których panuje prawo szariatu – tak bardzo odbierające kobiecą podmiotowość Paniom. Czekam też na dostrzeżenie faktu wysokiej częstotliwości gwałtów w środowiskach imigranckich z rejonów Afryki – zawalczenie o kobiece prawa tam, gdzie w rzeczywistości ich brakuje.

Wszystkim więc Paniom – życzę świadomości bycia wyjątkową, niezastąpioną, wartościową. Bez konieczności podnoszenia wulgarnego krzyku na ulicach miast, blokowania ulic czy wznoszenia niemoralnych haseł.

Mateusz Daniluk
Mateusz Daniluk

Ostatni artykul od Mateusz Daniluk (Wszystkie art)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *